PL: Misją bloga DIY czyli zrób to sam jest propagowanie wsród czytelników kreatywnego myślenia i tworzenia rzeczy w duchu D.I.Y. czyli własnoręcznie, w domowym zaciszu i bez profesjonalnego sprzętu czy pomocy specjalistów. W tym celu na stronach naszego bloga publikujemy kursy (tutoriale), które krok po kroku, w łatwy i czytelny sposób, prezentują drogę od prostych elementów do finalnego produktu. ************************************************************************************************************************ EN: The mission of a DIY blog, is to propagate creative thinking and creating things in the spirit of "do it yourself", at home and without professional equipment or help from specialists. To this end we publish courses (tutorials) which are step by step in an easy and clear way, presenting the path from simple elements to the final product.

2019/02/15

METAMORFOZA - POROŻE BOHO

Nie mam rogatej duszy, ale przyznaje się do dziwnego upodobania do rogaczy... 
A konkretnie do rogów, czaszek i poróży. 
Jestem daleka od popierania czy potępiania ideologii łowieckiej i myśliwskiej - nic na to nie poradzę, że zwyczajnie lubię czachy nie tylko w halloween. Już wspominałam, że mam dystans do świata i najbardziej lubię gdy dekoracje są nieoczywiste. 



Na pierwszy ogień poszło czyszczenie czachy. Niby myśliwy je czyści, gotuje, bieli w perhydrolu, ale moje poroże przeleżało na myśliwskim strychu z dobrych dwadzieścia lat, więc na wszelki wypadek potraktowałam ją detergentem i zmywakiem:)


Chciałam by moje poroże było inne, niż te widywane zazwyczaj. Miało być wyjątkowe i niezwykłe.  Dlatego postanowiłam potraktować je z dystansem i przekorą. By to osiągnąć owinęłam je folią, oprócz końcówek rogów, bo parostki postanowiłam częściowo pomalować - uwaga - na złoto!


Do pomalowania użyłam matowej farby w sprayu w kolorze złota. 
Po wyschnięciu folię zdjęłam, jak również taśmę, która wyznaczała mi granicę farby. 
Teraz był czas na dekoracje. 
Mój rogacz, choć był płci "brzydkiej", będzie paradował w wianku. Użyłam do tego sztucznych kwiatów i kleju na gorąco. Wiecie, że to zgrubienie u nasady poroża nazywa się różą? Cudowny zbieg okoliczności:) Sztucznych róży nie miałam, więc użyłam innych kwiatów, a także listków i koronki. 



Poroże nie mogło wisieć samodzielnie, konieczna jest tzw. tarcza. 
Plasterków drewnianych jest u mnie pod dostatkiem, więc wystarczyło wybrać odpowiedni rozmiar. 
Ale by całość była spójna, drewno pokryłam złotym woskiem. 


Na koniec musiałam wbić dwa gwoździki. Jeden by przytwierdzić poroże, drugi by tarcza mogła zawisnąć na ścianie.


Atak wygląda efekt końcowy.



Wiem, że nie jest to dekoracja dla każdego i szanuję jeśli ktoś na myśl o porożu robi fuj, ale pamiętajcie, że własną przestrzeń dekorujemy dla siebie, a na mojej ścianie rogi w takiej wersji są mile widziane.




3 comments:

  1. No rogaś jak się patrzy. Super pomysł. I na ścianie prezentuje się rewelacyjnie. Jak znam siebie to kościaną czachę pokryłabym jeszcze dwuskladnikowym medium do spękań i Bóg wie czym jeszcze. Przyznam że Twoja praca wprawila moją wyobraźnie w ruch 😊. Tylko muszę rogatą czachę znaleźć.

    ReplyDelete
  2. Ja u siebie tego typu elementy jako ozdobę raczej nie widzę, prędzej w formie grafiki czy zdjęcia czaszki na pustyni. Jednak trzeba przyznać,że finał ma ciekawy efekt :)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...